top of page
Szukaj

Spacer po łące

  • Zdjęcie autora: Elena Blanco
    Elena Blanco
  • 22 mar
  • 1 minut(y) czytania



Nie jestem fanatyczką sztuki, na malarstwie znam się na tyle, żeby rozpoznać Picassa, Botero i van Eycka (no bo wiadomo- u niego każda postać wygląda jak Putin) i kilku innych.

Mimo to, mało co zrobiło na mnie takie wrażenie jak muzeum Prado. Nie wiem ile kilometrów tam przedreptałam, bo jeszcze nie miałam wtedy zegarków liczących kroki, a o GPS nawet nie słyszałam, ale spędziłam tam cały dzień. Pod koniec nogi bolały mnie tak, że musiałam co kilkanaście minut odpoczywać, ale ciągle nie byłam pewna czy już wszystko obejrzałam, a nie chciałam niczego przegapić.

Prado to gigant, przepych, przesyt i monument. A jednocześnie ma ciągle klimat muzeum, czyli jednak spokoju, zadumy nad sztuką i talentem. Nie można tego powiedzieć o zatłoczonym, głośnym, dusznym Luwrze czy Museum of Modern Art, bo chociaż zgromadzono tam dużo więcej emblematycznych i rozpoznawalnych dzieł, to jednak wizyta w tych miejscach to istna męka.

W Prado też jest sporo dobra, to przede wszystkim historia malarstwa hiszpańskiego z El Greco, Velazquezem i Goyą na czele, ale znajdzie się i Rubens, i Caravaggio, i Boticelli, i Bosch (to tu znajduje się jego słynny 'Ogród rozkoszy ziemskich'), jednym słowem: prawdziwa uczta.

I myślę, że to uczta dla każdego, nie musisz się znać i tak będziesz pod wrażeniem, coś na pewno rozpoznasz, może czymś zaczniesz się interesować. Oglądanie obrazów na najlepszych nawet zdjęciach, wirtualnych wizytach, drogich albumach nigdy nie dorówna zobaczeniu go bezpośrednio, na własne oczy, z bliska. Jest w tym jednak coś duchowego i mistycznego, co zaspokaja potrzeby, o których często nawet nie masz pojęcia.

 
 
 

Comments


desolasol

©2023 wykonanie desolasol. Stworzono przy pomocy Wix.com

bottom of page