
Czasem zwroty, które wydają się być oczywiste, okazują się znaczyć zupełnie co innego niż nam się wydaje.
Tak jak wspomniana już historia z 'lince' y 'Linceo', gdzie doskonały wzrok miała postać z mitologii a nie ryś, ale i tak się zgadzało, bo ryś też nieźle widzi.
Tak jak, kiedy po polsku bierzemy coś na tapet- czyli stolik, a nie ta tapetę, choć to brzmi nawet ciekawiej. Nie wspominając już o nieuzasadnionym użyciu 'bynajmniej' zamiast 'przynajmniej', bo to już zwykła ignorancja i idiotyczna maniera.
Kolejnym takim zwrotem w hiszpańskim jest 'llevarse el gato al agua' czyli 'zanieść kota do wody'. Kwestia użycia nie jest tu skomplikowana, bo każdy wie, że zanieść kota do wody to osiągnąć coś trudnego. Tylko że powiedzenie nie wzięło się bynajmniej z faktu, że większość kotów nie przepada za wodą i zmusić je do wejścia do wody jest nie lada osiągnięciem. To tylko przypadkowa zbieżność faktów.
Powiedzenie wywodzi się ze średniowiecza, kiedy popularną zabawa było przeciąganie liny. Możliwa forma tej zabawy to indywidualny pojedynek. Żeby nie było nudno, linę przywiązywano do zawodników, a żeby zrobiło się jeszcze ciekawiej, ustawiano ich po dwóch stronach kałuży, albo innej wody. Teraz przeciąganie zamienia się w prawdziwą walkę. Ten, który da się przeciągnąć, ląduje w kałuży, najczęściej na czworaka, czyli po hiszpańsku 'a gatas'. (No tak, tu kryje się związek z kotem, bo 'a gatas' to pozycja 'na kota' czyli na czterech łapach.) Wtedy wygrany może powiedzieć, że wrzucił 'kota' do wody, czyli zwyciężył, bo takie jest pierwotne znaczenie tego powiedzenia. Dzisiaj to znaczenie rozciąga się również na osiągnięcie czegoś.
Comments