top of page
Szukaj

Amancio Ortega

  • Zdjęcie autora: Elena Blanco
    Elena Blanco
  • 2 mar
  • 2 minut(y) czytania



Nie wiem, czy wspominałam już, jak ja podziwiam tego człowieka. Nie mam ani jednego ciucha, który wyprodukował, ale jest moim idolem.

Zaczynał skromnie, uparcie dążył do celu, nie starał się na siłę zmienić tego co już było utrwalone, tylko parł dalej.

W Hiszpanii był już trochę spalony, Zara zaczynała i rozwijała się jako sklep dla biednych, tanie szmaty o małej trwałości, ale przynajmniej modne, nowe i tanie, więc można je co chwilę wymieniać. Ciężko zmienić taki wizerunek. Ale wtedy jeszcze poza Hiszpanią nikt go nie znał, cały świat stał przed nim otworem. Postanowił z tymi samymi brzydkimi i nietrwałymi szmatami stworzyć markę pozorującą luksusową. I udało mu się to. Wmówił całej rzeszy bab, że daje im coś wspaniałego. Wystrój, lokalizacja, zapachy, wygórowane ceny, wszystko jest częścią strategii. Sprzedawanie pod wieloma szyldami, to manewr zapewniający jeszcze większą sprzedaż. Pięć sklepów obok siebie, tylko pod inną nazwą? Spokojnie, on doskonale wie co robi. Stworzył doskonałą iluzję, wykreował potwora łączącego w sobie najgorsze cechy samonapędzającego się konsumpcjonizmu. O wiele za drogie jak na swoją jakość, ale nie aż tak jak te naprawdę dobre. Wyznaczające trendy w zbiorowej świadomości- więc dla niektórych, coś co musisz mieć. Mała trwałość więc tym bardziej musisz wrócić po więcej. Dla mnie osobiście, dodatkowo, zwyczajnie brzydkie i niepraktyczne, ale to już kwestia gustu. Ile razy weszłam do któregoś ze sklepów, nie znalazłam absolutnie nic co by mi się podobało. Dlatego tak się składa, że nie mam i nigdy nie miałam ani jednej rzeczy z Zary, czy jakiegokolwiek innego sklepu należącego do Inditexu.

Co nie przeszkadza mi szczerze i całym sercem podziwiać Amancia Ortegę. Upór, wytrwałość, pracowitość- czyli to wszystko co mam i cenię, ale czego nie potrafię przekuć w sukces. A jeszcze bardziej to, czego nie mam- geniusz marketingu, mistrz manipulacji, iluzjonista tworzący nieistniejące potrzeby po to, żeby móc je zaspokoić. Żałuję, że nie potrafię wciskać ludziom, że potrzebują czegoś, co mogę im sprzedać po zawyżonych cenach i jeszcze sprawić, że będą z tego powodu szczęśliwi. Za każdym razem wydaje mi się to tak sprzeczne z logiką i zdrowym rozsądkiem, że po prostu nie może działać. A jednak działa, sprawdza się, rozwija. Całe mnóstwo biznesów opiera się na nieistniejących potrzebach, Inditex jest tylko bardzo wyrazistym, ale jednym z wielu przykładów, do tego, chyba również jednym z prekursorów.

Wystarczy być na tyle bezczelnym, żeby z uśmiechem na ustach naciągać i oszukiwać ludzi. Wielu to robi i lubi. Ja nie potrafię i tego najbardziej żałuję.

 
 
 

コメント


desolasol

©2023 wykonanie desolasol. Stworzono przy pomocy Wix.com

bottom of page